UPRZYWILEJOWANY PIRAT DROGOWY

  • By:Andrzej Kmieciak
  • 0 Comment

Obserwując dyskusję nad dopuszczalnymi zachowaniami kierowców pojazdów uprzywilejowanych w ruchu drogowym, chociażby na kanwie ostatnich wydarzeń z udziałem Ministra Macierewicza pod Toruniem i Premier Szydło w Oświęcimiu, wypowiedziami nie tylko samych uczestników, ale przede wszystkim przedstawicieli organów dochodzeniowo-śledczych, nie sposób zauważyć, że są one – na tym etapie postępowania – rażąco nieobiektywne, żeby nie powiedzieć jednostronne i bezzasadnie biorące w obronę kierowców tych samochodów, jakby samo określenie „uprzywilejowany” załatwiało całą kwestię winy i sprawstwa czynu, mającego wszystkie cechy wypadku drogowego.

Tymczasem w zdarzeniach drogowych, o których wyżej mowa brali udział uczestnicy, na których spoczywał ten sam obowiązek – zachowania należytej ostrożności, a nawet szczególnej ostrożności.

Każdy uczestnik ruchu drogowego jest obowiązany do zachowania ostrożności, czyli do postępowania uważnego, przezornego i adekwatnego podejmowania decyzji do sytuacji istniejącej na drodze. Dla przykładu znak drogowy ograniczający prędkość do 60 km/h nie oznacza, że kierowca kierujący takim pojazdem właśnie z tą szybkością, czyni to w sposób nie wywołujący niebezpieczeństwa dla innych uczestników ruchu drogowego, zwłaszcza przy dużym nasileniu tego ruchu lub w warunkach mgły albo oblodzenia jezdni. Ponadto są sytuacje, w których ustawodawca wymaga od uczestnika ruchu jeszcze większej staranności niż zazwyczaj, nazywanej w języku prawnym szczególną ostrożnością, przez którą rozumie się jeszcze większe skupienie uwagi i dostosowanie swojego zachowania do zmiennych warunków i sytuacji drogowej, w taki sposób, aby w razie czego można było odpowiednio i szybko zareagować ( zob. np.: orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 29 kwietnia 2003 roku w sprawie III KK 61/03). Jeśli chodzi o zachowanie ostrożności, a tym bardziej szczególnej ostrożności, ustawodawca nie odróżnia kierowców pojazdów uprzywilejowanych i zwykłych. Można nawet powiedzieć, że to przede wszystkim od tych pierwszych należy wymagać zachowania szczególnej ostrożności i to nie bynajmniej z powodu przewożenia ważnego polityka, ale z uwagi na to, że wykorzystując swoją uprzywilejowana pozycję na drodze publicznej, zazwyczaj zakłócają normalny ruch, powodując konieczność udostępnienia pasa jezdni przez inne pojazdy, albo wręcz jadą pod prąd. Muszą wiec mieć uzasadnioną pewność, że zostali dostrzeżeni przez innych kierowców i że w związku z tym ich przejazd może nastąpić bezpiecznie. Tak więc nawet używając wszystkich koniecznych dla pojazdu uprzywilejowanego sygnałów drogowych, czy zachowując odpowiednie odstępy pomiędzy samochodami poruszającymi się w kolumnie, nie mają prawa rozjeżdżania innych uczestników ruchu (tak jak w Toruniu), bądź wykonywania niebezpiecznego manewru wyprzedzania na skrzyżowaniu, jadąc przy tym przeciwległym pasem jezdni (tak jak w Oświęcimiu).

Z teści art. 9 i 53 ustawy Prawo o ruchu drogowym można wyciągnąć wniosek, że pomiędzy kierowcą pojazdu uprzywilejowanego a innym kierowcą zachodzi co najmniej dwupłaszczyznowa wzajemna relacja. Ten pierwszy może żądać ustąpienia mu prawa pierwszeństwa przejazdu, ten drugi ma obowiązek to uczynić. Ale pierwszy z nich, chociaż będący w prawie, nie może go egzekwować bez odpowiedniego zachowania tego drugiego. Dopóki zatem zobowiązany nie ustąpi pierwszeństwa przejazdu, uprawnionemu nie wolno przejechać. Każdy z nich odpowiada za zachowanie należytej ostrożności, każdemu zatem można w związku z tym postawić zarzut, gdy dojdzie do wypadku. Możliwe konfiguracje winy: odpowiada wyłącznie kierowca uprzywilejowany, odpowiada jedynie kierowca zobowiązany, odpowiadają obydwaj (każdy za własne naruszenie). Jeżeli dojdzie do zderzenia się pojazdu uprzywilejowanego z pojazdem niekorzystającym z uprzywilejowania, to zastosowanie mają normalne przepisy o ruchu drogowym. Tymczasem z enuncjacji prasowych na temat wypowiedzi przedstawicieli policji i prokuratury wynika jednoznacznie, że winy dopatrują się tylko po jednej stronie uczestników zdarzenia i to bynajmniej nie u kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. Oczywiście do takiego wniosku można by dojść, ale po przeprowadzeniu kompletnego postępowania dowodowego z udziałem nie tylko stron, ale przede wszystkim świadków i biegłych. Nie powinno się podejmować decyzji w przedmiocie jedynie właściwej wersji śledczej niejako a priori (poprzez zbyt wczesne postawienie zarzutów, a więc procesowe oznaczenie potencjalnego sprawcy zdarzenia), gdyż w ten sposób z góry ogranicza się kierunek postępowania dowodowego i uniemożliwia rzetelne ustalenie stanu faktycznego, co jest przecież celem postępowania karnego.

Na temat zakresu uprawnień kierowcy pojazdu uprzywilejowanego i sposobu korzystania z nich ciekawie wypowiedział się m.in. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy w wyroku z dnia 11 kwietnia 2014 roku w sprawie o sygn. akt IV Ka 175/14. Otóż zgodnie z treścią art. 53 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym „kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, POD WARUNKIEM ZACHOWANIA SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy: uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych albo w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona; pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy; po zatrzymaniu pojazdu nie wymaga się używania sygnału dźwiękowego; w pojeździe włączone są światła drogowe lub mijania. Powyższe warunki muszą być spełnione łącznie aby kierujący pojazdem uprzywilejowanym mógł korzystać ze swych uprawnień, PRZY CZYM SPOSÓB KORZYSTANIA Z UŁATWIEŃ NIE MOŻE ZAGRAŻAĆ BEZPIECZEŃSTWU INNYCH UCZESTNIKÓW RUCHU”.

Posted in: Prawo Karne

Comments

No Responses to “UPRZYWILEJOWANY PIRAT DROGOWY”

No comments yet.

Dodaj komentarz